Ile rodzic płaci za dziennik elektroniczny?

tytułowa grafika artykułu "Jakie koszty dziennika elektronicznego ponosi rodzic - perspektywa rodzica" a na nim grafika mamy w okularach trzymającej w ręku smartfon i kartę płatniczą

Szkoły, przedszkola chętnie sięgają po rozwiązania cyfrowe. Chcą podawać oceny, nieobecności, informacje, więc śmiało wdrażają aplikacje typu “dziennik elektroniczny” do swoich placówek. Jednak zapominają przyjrzeć się tym narzędziom od strony rodzica

Gdy znajoma nauczycielka z ekscytacją  opowiadała o wdrażaniu dziennika elektronicznego do jej placówki spytałam. „Czy sprawdziłaś przy jej wyborze ile za dziennik elektroniczny zapłacą rodzice?”.
Zareagowała zaskoczeniem – nie wiedziała że rodzice za pewne funkcjonalności muszą płacić.
To nierzadka sytuacja. Nauczyciele nie wiedzą ile taki librus kosztuje za rok bo poza kosztami placówki – nauczyciele nie ponoszą kosztów.
Za dostępność, wygodę i pełną mobilność płacą rodzice.
Dziennik elektroniczny kosztuje i to całkiem sporo. Gdy przywołałam kwotę zobaczyłam ogromne zdziwienie.
Za rok szkolny 2025/26 na okres 10 m-cy,  dla 4 dzieci w zależności od wybranego wariantu od 149,90 zł do 199,96 zł!
Przyjrzyjmy się temu bliżej…

Dziennik elektroniczny – jak być powinno

Dostęp do dziennika elektronicznego nie może być płatny. Właśnie!
W 2017 roku kiedy wydano rozporządzenie MEN – te podstawowe funkcje to wgląd do planu lekcji, ocen, frekwencji… Teraz?

W 2026 roku chcemy by było wygodnie. Mieć natychmiastowe powiadomienia, możliwość usprawiedliwienia nieobecności, widok tygodniowy, możliwość odczytania i wysłania wiadomości…
A to już proszę, drogi Rodzicu, oczywiście, ale za opłatą.

Dodatkowe opłaty powodują, że tylko Ci, którzy na nie się zdecydują będą mieć pozycję uprzywilejowaną. Będą pierwsi wiedzieć, będą osobno powiadomieni, aplikacja im przypomni. Czy to w porządku?

IIe dziennik elektroniczny kosztuje polskich rodziców, czyli niezły z tego biznes

Policzyłam koszty dla mojej 4 osobowej gromadki dla Librusa.


Jeśli zdecyduję się na brak reklam – to powinnam kupić wersję subskrypcyjną, czyli 14.99 zł/m-c za wszystkie dzieci, czyli za 10 miesięcy roku szkolnego (o ile pilnuję by wyłączyć płatność) – 150 zl.
Jeśli z dziennika korzystać drugi rodzic lub inny opiekun – może on aktywować tą samą usługę (kolejne 150 zł) lub ja mogę mu wykupić Mobilne Dodatki.. W dwóch wersjach za 37.99 lub 49,99 zł za cały rok! Taniej? Pozornie bo to cena za jedno dziecko – ja pomnożę przez 4, odpowiednio 151,96 zł lub 199,96 zł.
Kwoty robią się już poważne – przyznam, że wolę je przeznaczyć na składkę Rady Rodziców.

Gdybym miała jedno dziecko: 150 zł w subskrypcji dla jednego rodzica (?) lub 37,99 zł lub 49,99 zł – można się pogubić w tych wariantach…

Koszty w eduVulcan

Tutaj mamy 3 warianty w zależności od miejsca zakupu – dla mnie – jako mamy 4 dzieci to koszt odpowiednio:

  • 131,96 zł kupując na portalu eduVulcan.pl
  • 151,76 zł – w Google Play (Android)
  • 169,96 zł – w App Store (IOS)
warianty ceny za dziennik elektroniczny eduVulcan w zależności od kanału kupna

Poniżej ceny dzienników na kwiecień 2026

Warianty cenowe Librusa

Warianty cenowe eduVulcan

Czym jeszcze płacą rodzice?

Niewygodne logowanie

Logowanie się do librusa to istny koszmar! Nie wystarczy sobie zrobić skrótu. Trzeba się wbić w “librus synergię”, wybrać odpowiednie dziecko. Nie sposób ustawić sobie odpowiedniej zakładki. Znacznie trudniej niż w płatnej aplikacji mobilnej.

Kto z zabieganych rodziców ma czas by na spokojnie usiąść przy komputerze? Ogarnąć codziennie (lub 2 razy dziennie) sprawdzanie dziennika dziecku? Albo czwórce? A nauczyciele oczekują szybkiego reagowania i ciągłej dostępności.
To ogromnie niedostrzegany wysiłek rodziców.
Pewnie prościej jest tym, którzy mają pracę przy komputerze. Jednak nie wszyscy mają ten przywilej, a i szef może patrzeć na to krzywo. Choć krzywiej pewnie na zakupy online robione w trakcie pracy;) tak słyszałam).

A co z dostępnością cyfrową dziennika elektronicznego?


Czy w wersji przeglądarkowej jest wygodnie? Nie, zwłaszcza gdy robisz to na telefonie – niestety Librus w mojej ocenie (w przeciwieństwie do eduVulcan) nie spełnia warunków dostępności cyfrowej.
Dla mnie to problem z odczytywaniem informacji – drobny druk, niełatwo go powiększyć, zmienić kontrast a tymczasem każda strona, szczególnie o oficjalnej, państwowej  funkcjonalności, powinna spełniać takie potrzeby, nie tylko mamie z wadą wzroku czy niezdarnymi palcami, seniorom (ile babć u Was przychodzi na zebrania?), ale także osobom z niepełnosprawnościami.

analiza dzienników elektronicznych - librus i eduvulcan pod kątem dostępności cyfrowej

Higiena cyfrowa rodzica zagrożona – ogrom powiadomień o wszystkim

Płatna wersja to inwigilacja Twojego dziecka na najwyższym poziomie – zarówno dzieci jak i nauczycieli. Przy domyślnym ustawieniu (czyli jak nic nie wyłaczysz) dostajesz powiadomienia o ocenach, spóźnieniach, o odbytych lekcjach. A najwięcej wieczorem, gdy – nauczycielu – spokojnie przygotowujesz się do pracy w nadchodzącym tygodniu.
To dlatego te niedzielne wieczory są takie stresujące. 😉
Ponadto te wszystkie informacje docierają do nas zanim dowiemy się o niektórych od dziecka. Choćby wtedy, gdy skruszone wraca po lekcjach by powiedzieć o jedynce.

Opóźniony dostęp do informacji

Nie zapłacisz – nie dostaniesz potrzebnych powiadomień. Aby dostać jakąkolwiek informację o nowej wiadomości od nauczyciela – trzeba dokonać dodatkowych ustawień. Wszelkie “zadania domowe”, “frekwencja” itp pozostaną tajemnicą, chyba że rodzic usiądzie przy komputerze, odpali przeglądarkę i zobaczy czerwone kropki powiadomień.
Rodzice chcą wygodnie korzystać głównie z wersji mobilnej. Gdzieś w kolejce w przychodni czy czekając na dziecko pod szkołą. Chcesz mobilnej wygody? Dopłać!

Nie płacisz? Zapłacisz swoją uwagą.

Rzadko wspominamy też o dodatkowym koszcie rodziców, którzy nie płacą, czyli rozpraszanie przez reklamy. Tutaj się pojawia powszechne rozwiązanie firm technologicznych – chcesz za darmo – płać swoją uwagą. Reklamują się firmy w serwisie jak i sam Librus. W bezpłatnej wersji – przynajmniej 6 razy w roku dostaję banerki  zapraszające do zakupu wersji płatnej. Mam 4 dzieci – 6 razy na każdym koncie dziecka – 24 razy. Jak tu dbać o higienę cyfrową rodzica?

Zatrzymanie rodziców w stanie kontroli i wszechwiedzy


Obecnie zwraca się uwagę na to, że współcześni rodzice są nadopiekuńczy, krążą jak „helikoptery” i nie dają dzieciom przestrzeni do samodzielności. Tutaj też mamy z tym do czynienia.
Wiele z tego co dzieje się w dzienniku elektronicznym – sprawdziany, terminy, zagadnienia dziecko mogłoby samo ogarnąć, ale przez to, że to my zwykle dostajemy te informacje – utrwala się przekonanie, że to rodzice są odpowiedzialni za całą edukację dziecka, a to dlatego, że…

…za dużo „uczniowskich” maili trafia do rodziców

Czasem niektórzy nauczyciele wysyłają za dużo do rodziców? Jakie zadanie zrobić, co przynieść, co należy powtórzyć. A przecież – jeśli sprawa dotyczy dzieci w klasach 4-8 możecie to wysłać bezpośrednio na ich “konta dziecięce” a rodzicom tylko (dla młodszych) informację, że w skrzynkach uczniów coś dla nich czeka.
Wysyłając te wszystkie zadania do rodziców utrwalacie w nich nadmierną kontrolę i ochronę – dzieci potrzebują popełniać błędy i uczyć się samodzielności, a dorośli odpuszczać i pozwalać na samodzielność.

Zajrzyjmy w przyszłość, czyli nadchodzi państwowy dziennik elektroniczny

Narzekam na dzienniki elektroniczne od dawna – m.in. w artykule Justyny Sucheckiej “E-dzienniki przejęły życie szkół i rodzin. Czy państwo powinno mieć własny?”, ale we wrześniu 2025 roku Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Edukacji ogłosiło funkcjonalność Junior w aplikacji mObywatel. To było głównie pokazanie możliwości korzystania z elektronicznej legitymacji szkolnej ale także zapowiedź, że od 2027 roku będzie ona również spałniała funkcje dziennika elektronicznego dla rodziców i uczniów. Nadchodzi zmiana..

Uczniowie w świecie cyfrowych usług – prezentacja mObywatela Junior w aplikacji mObywate

Uważam, że państwowy dziennik to doskonały pomysł. Wyrównuje szanse i dostępność, na którą nie ma szans, gdy o wygodnym dostępie do informacji o edukacji dziecka decydował zakup i wydane pieniądze.

Jeśli chodzi o obecne funkcjonowanie na komercyjnych dziennikach – można lepiej, ale gdy poznamy nawzajem potrzeby i możliwości – nauczycieli, dzieci i rodziców. Ten artykuł miał w tym pomóc.
Ja czekam na ten 2027 i państwowy dziennik, a Ty?
Jakie opcje chciałabyś zobaczyć w państwowym dzienniku elektronicznym? Zapraszam do komentowania.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *